CICHA EPIDEMIA Najczęściej przychodzi znienacka. Potrafi zakłócić zarówno ważne służbowe spotkanie, jak i romantyczną kolację we dwoje. Objawia się zazwyczaj silnym pulsującym bólem. Nie można jej wyleczyć, ale można nauczyć się z nią żyć. Migrena jest jedną z tych dolegliwości, które dręczą ludzkość od zarania dziejów. Już w starożytności próbowano znaleźć na nią lekarstwo. Okazało się to niemożliwe, ale odkryto coś, co może pomóc w tych trudnych chwilach i dać ulgę każdemu migrenikowi (to potoczne określenie osoby cierpiącej na migrenę) - złocień maruna. Wszystko dlatego, że ta niepozorna roślinka, z wyglądu przypominająca nasz rodzimy rumianek, posiada silne działanie przeciwbólowe, a poza tym łagodzi objawy towarzyszące zwykle migrenie, takie jak nudności czy światłowstręt. Złocień maruna występuje w południowej Europie i Azji Mniejszej, co tłumaczy, dlaczego jego antybólowa moc jest znana już od antyku. A jeżeli coś pomagało ludziom wieki temu - pomoże i dziś. Cóż jednak począć, gdy odczuwasz niemiłosierny pulsujący ból i mieszkasz w Warszawie, Krakowie, Poznaniu? I na samą myśl o wyprawie na południe Europy po złocień maruna głowa boli jeszcze bardziej? Firma COWIK - importer naturalnych preparatów z najdalszych zakątków naszej planety - przychodzi z pomocą wszystkim tym, którym nieobcy jest problem bólów migrenowych. Podpisując w marcu br. roczną umowę z IMR advertising by PR, firma ogłosiła, że agencja zajmie się kompleksową obsługą preparatu Migren. To pierwszy w naszym kraju suplement diety, który nie tylko zmniejsza bóle migrenowe, ale także ogranicza częstość ich występowania. Firma COWIK zapowiedziała już, że w najbliższym czasie IMR advertising by PR zajmie się PR-em jej pozostałych naturalnych produktów. Agencja zajmie się: komunikacją z mediami - działania obejmą głównie prasę poradnikową i kobiecą, opracowywaniem tekstów i informacji prasowych, przygotowaniem oprawy graficznej, czyli projektów teczek i toreb, organizacją konferencji prasowych oraz kreowaniem wizerunku marki.
PARACETAMOLOU!!! Jesteś lekiem na całe zło???
Student medycyny w UK ma egzamin: Profesor: - Jaki lekarz to dobry lekarz? Uczeń: - Ten, który przepisuje paracetamol? Profesor: - Zdałeś, gratuluję...
 Bez zbędnego zastanawiania się w tym temacie nad kompetencjami angielskich lekarzy, i bez opisywania przypadków ciężkich, bo zdania i tak byłyby podzielone, skupię się raczej na owianym sławą (dla jednych złą, dla innych dobrą) złotym środku na ból i grypę, jakim w UK jest bez wątpienia PARACETAMOL. „Nie zaszkodzi, a może pomoże” - to chyba motto większości tutejszych lekarzy, bo z uśmiechem na ustach serwują go na lewo i prawo, plus, oczywiście, standardowa formułka: have some rest. Zawsze chętni i gotowi, by przepisać paracetamol. Osobiście choruję bardzo rzadko (nie to, że się chwalę), więc nie skupiam się na lekach, a i lekarzy nie odwiedzam, ale skoro już muszę sięgnąć po jakiś lek, to pierwsza jest apteka, w której na wstępie dostaję zawrotów głowy od mieniących się barwami tęczy opakowań. Na co tu się zdecydować? Rutinoscorbin, panadol, gripex – nie ma... Akurat miałam pod ręką lekarza, który skutecznie rozwiał moje wątpliwości. Aż chciało by się rzec – no i masz babo placek. Otoż sprawa stała się jasna. Na ból - paracetamol (na te zawroty głowy też powinien pomóc), na gardełko najlepiej Strepsils, a jak się nie podoba to można sobie wybrać w Bootsie jakieś badziewie na flu, cold lub cough. Gdy znajomi mi o tym opowiadali to aż się wierzyć nie chciało, a tu proszę. Szczera prawda. GP przepisze paracetamol na ból, lub pochodną peniciliny na infekcje wirusowe. Można by odnieść wrażenie, że lekarze nie znają innych tabletek, a paracetamol jest wg nich lekiem na wszytko. Ból główki, zatok, pleców, gorączka... A może złamałaś paznokieć i boli? Paracetamol. Dysk ci wypadł? Paracetamol. Umierasz? A to niespodzianka - paracetamol i notariusz :) Właściwie, dla miłośników lekarstw to taki odpowiednik Apapu, z tą różnicą, że na receptę. Skoro już wiemy co nam przepiszą, to po co zatem biec zaraz z najmniejszym przeziębieniem lub bólem głowy do lekarza lub sięgać po leki? Hipochondria przecież i tak nie jest w modzie. Poza tym warto zapamiętać, ze przy zbyt częstym przyjmowaniu leków przeciwbólowych istnieje ryzyko uszkodzenia wątroby, szczególnie duże u osób regularnie spożywających alkohol. A przecież każdy lubi sobie trochę wypić... Człowiek nie kaktus...
Także nie ma co biec zaraz do lekarza. Wszyscy znamy skuteczne domowe sposoby leczenia, jak woda z cytrynką i cukrem, płukanie gardła solanką itd. Jednak, należy pamiętać, że od zarania dziejów, przekazywany z pokolenia na pokolenie, najlepszy sposób na drobne przeziębienie to okład z młodego ciałka (w wersji dla panów z młodych piersi) i czosnek z mlekiem (mleko raczej od krowy), a na uciążliwą chorobę, ból, czy gorączkę - wódka z pieprzem, masażyk i wypocenie się (na upartego można by połączyć z poprzednią kuracją). Bywaj zdrów! Magdalena Szymiec
Źródło - Polishboro, Free UK two weekly magazine
|
Komentarze użytkowników (1)
|
|
|